Rozmiar: 52015 bajtów

Mike Patton & Rahzel - 25 czerwca 2004 - Warszawa, klub "Proxima" - relacja z koncertu

Gdy sięgam pamięcią do majowego poranka, kiedy dowiedziałem się, że w Warszawie odbędzie się koncert Fantomasa z Pattonem w roli głównej, przeszedł mnie dreszcz i pomyślałem, że warto wydać każde pieniądze i zrobić wszystko, aby pojechać do stolicy i zobaczyć Patton'a na żywo - w końcu nadarzyła się okazja, aby muzyka tak wielkego formatu zobaczyć w Polsce - myślałem, że nieprędko zobaczę mojego idola na polskiej scenie. Okazało się, że dane mi było zobaczyć Mike'a na żywo po raz drugi w niedługim odstępie czasu...

Na koncert weszliśmy przed 20. Przed barem stała już kolejka po zimne piwo. Przy barierkach stali już najwięksi fani, zajmując miejsca, z których był idealny widok na scenę. Ja także ustawiłem się jak najbliżej sceny. Przyszło mi trochę poczekać zanim przed publikę wyszli mistrzowie tamtego wieczoru. Okazało się, że ustawienie się przy scenie zawczasu było wyśmienitym pomysłem, gdyż już po trzydziestu minutach ustawiła się za nami gigantyczna grupa ludzi. Jak już zostaliśmy przyzwyczajeni, wielkie gwiazdy lubią się spóźniać. Okres oczekiwania wypełniał nam DJ puszczając muzykę z gatunku hip-hop/rap.

Po ponad półgodzinnym spóźnieniu, po głośnych gwizdach, na scenie pojawiły się gwiazdy wieczoru. Po lewej stronie ustawił się Rahzel - beatoboxer z The Roots, słynący ze swoich niesamowitych umiejętności naśladowania intrumentów perkusyjnych - groźnie wygladający Murzyn pokaźnych rozmiarów, w luźnych spodniach. Po prawej, człowiek, na którego wszyscy czekali ze niecierpliwieniem - Mike Patton we własnej osobie - luźno ubrany, w wygodnych niebieskich, wiszących spodniach.

I zaczęło sie! Każdy z muzyków pokazywał to, z czego najbardziej zasłynął. Rahzel zszokował wszystkich swoimi niesamowitymi zdolnościami pracując żywiołowo ustami - naśladując perkusję, ciężkie basy, skrecze. Jestem pewny, że na każdym zrobiło to ogromne i niezapomniane wrażenie. Patton natomiast biegał po scenie, darł się do mikrofonu, jęczał, krztusił się, harczał, piszczał, bawił się elektronicznymi efektami, co i rusz zmieniając coś na konsolecie i krzycząc do dwóch mikrofonów na zmianę.

Idąc na koncert Fantomasa dokładnie wiedziałem, jaka to będzie muzyka, ale po Pattonie i Rahzelu nie wiedziałem, czego się spodziewać - szedłem na nieznane wody. Okazauje się jednak, że dla mnie najtrafniejszym określeniem na muzykę Patton'a i Rahzela to po prostu "hiphopowy Fantomas".

Co mi się bardzo podobało, a zabrakło tego na koncercie Fantomasa to interackja z publicznością! W pewnym momencie Patton zauważył kogoś z kamerą i wskazując na niego palcem zaczął do niego krzyczeć. My na to z kolegą zaczęliśmy krzyczeć "Fuck him out!" - Pattonowi i reszcie fanów bardzo się to spodobało i wszyscy zaczęli na całe gardło skandować "Fuck him out". Oprócz tego, Patton poczęstował nas sporą dawką humoru, puszczając melancholijjny fragment audycji z radia o biednym Krzysiuna co Patton zaczął płakać. W pewnym momencie Mike zaczął gadał po hiszpańsku, w tymże języku poczęstował nas także inną piosenką. Muzycy zaskoczyli nas także coverem piosenki Salt & Pepa - "Push It".

Mając uprzedzenia do skejtów i tym podobnych, obawiałem się, że może powstać nieciekawa atmosfera, ale ku mojemu zdumieniu sytuacja potoczyła się zupełenie inaczej. Szczerze wzruszyłem się, gdy panowie w długich włosach i w czarnych koszulkach bawili się równie dobrze jak ci w obwisłch spodniach. Dla mnie stworzyło się jedyne w swoim rodzaju braterstwo fanów z różnych grup społecznych, połączonych pod szyldem Patton'a, Rahzela i dobrej muzyki. Tylko oni potrafili tego dokonać! Przy tym niezwykłym spotkaniu dwóch niesamowitych muzyków, absolutnie nie miało się wrażenia, że tandem Patton/Rahzel, jedzie na wyboistej drodze - wręcz przeciwnie! Obaj muzycy znakomicie się uzupełniali.

Na zakończenie, chciałem zauważyć, że fakt, iż Patton po raz drugi odwiedził Warszawę, jako jedyne miasto z Europy Środkowo-Wschodniej wynika według mnie przede wszystkim z naszej polskiej, entuzjastycznie nastawionej publiczności, która i na tym koncercie spisała się na medal. Jestem pewny, że dzięki tej żywiowołości Patton nabrał serca do naszej ojczyzny i na pewno nie był to jego ostatni występ w Polsce.


Zdjęcia z koncertu - kliknij aby powiększyć
(Źródło: www.cgm.pl)

Mike Patton Mike Patton Mike Patton Mike Patton Trevor Dunn Dave Lombardo Mike Patton Mike Patton Fantomas Mike Patton Mike Patton Mike Patton Mike Patton Mike Patton Mike Patton Mike Patton Mike Patton Mike Patton

<< Powrót



Copyright © 2004-2005 by GaCiE
www.mikepatton.neostrada.pl All Rights Reserved